W sondażach Demokraci prowadzą średnio o osiem punktów w walce o Izbę Reprezentantów i Senat. Analitycy nie sądzą, by ich sukces w wyborach połówkowych wywrócił europejską politykę, ale wskazują dwa możliwe skutki uboczne: uspokojenie wobec skrajnej prawicy w Europie i mocniejszy nacisk Donalda Trumpa na Ukrainę.
Złudne poczucie bezpieczeństwa
Catherine Fieschi z think tanku Carnegie Europe, badająca europejską prawicę, spodziewa się, że zwycięstwo Demokratów zostanie odczytane jako dowód na odporność demokracji. Jej zdaniem wzmocniłoby to przekonanie, że dojście populistów do władzy nie oznacza końca demokratycznego państwa. Komentowano by: „demokracje się odbijają”, jak mówi Fieschi.
Według niej we Francji mogłaby wtedy ruszyć dyskusja, czy zwycięstwa Marine Le Pen naprawdę trzeba się obawiać, skoro po słabych rządach wyborcy zawsze mogą ją skorygować. Le Pen prowadzi w sondażach przed wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na 18 kwietnia, z poparciem około 34 proc. Jej program zakłada obniżenie francuskich wpłat do unijnego budżetu (na sfinansowanie wcześniejszych emerytur), ograniczenie pomocy wojskowej dla Ukrainy i możliwe odejście od euro na rzecz zdewaluowanego franka. Każdy z tych punktów byłby poważnym ciosem dla integracji europejskiej. Samo ograniczenie pomocy Francji odebrałoby Ukrainie 3,5 proc. zagranicznego wsparcia wojskowego, według Kiel Institute, a lukę musieliby wypełnić inni sojusznicy.
Grecki minister migracji Thanos Plevris przestrzega przed przeceniania wpływu USA. Uważa, że europejskie nastawienie do migracji zaostrzyło się niezależnie, czego przykładem są Niemcy, które odeszły od polityki otwartych drzwi. Stany Zjednoczone zmieniły jednak ton, stawiając na odstraszanie, ochronę granic i deportacje, a to według ministra także oddziałało na Europę.
Ukraina pod większą presją
Drugie ryzyko dotyczy wojny. Osłabiony wewnętrznie Trump mógłby jeszcze szybciej szukać porozumienia z Władimirem Putinem. Chodzi o plan, który wymagałby od Ukrainy oddania wschodniego Donbasu. Wołodymyr Zełenski ocenia to jako strategiczny błąd, który doprowadzi do kolejnej wojny, a większość Ukraińców jest temu przeciwna.
Trump już wcześniej wykorzystywał wobec Kijowa dostęp do amerykańskiego wczesnego ostrzegania przed pociskami balistycznymi i do nawigacji Starlink. Dwukrotnie powtórzył też rosyjskie postulaty wymiany Zełenskiego. Victoria Vdovychenko z Uniwersytetu Cambridge dodaje, że Rosja prowadzi na kontynencie wojnę „we wszystkich domenach”, w tym poznawczą, i wykorzystuje każdą słabość. Ma nadzieję, że europejscy partnerzy pozostaną twardzi.
Europejczycy już się odwrócili
Wyniki badań pokazują, że zaufanie do USA mocno spadło:
- tylko 31 proc. Europejczyków uważa USA za najbardziej godnego zaufania sojusznika (w 2024 r. było 51 proc.), według Fundacji Bertelsmanna;
- 73 proc. chce, by Europa szła własną drogą, zamiast ściśle współpracować z USA (wcześniej 63 proc.);
- według ECFR odsetek osób nazywających USA „sojusznikiem” spadł z 22 do 11 proc.;
- w badaniu Pew w 36 krajach 76 proc. nie ufa Trumpowi, a 57 proc. ma negatywny obraz USA;
- w Eurobarometrze 68 proc. chce większej roli UE w ochronie przed globalnymi kryzysami, choć tylko 39 proc. uznaje to za najwyższy priorytet.
Zmiany te kształtowały się podczas dwóch kadencji Trumpa, więc trudno je odwrócić jedną turą wyborów do Kongresu, zwłaszcza przy trwającej wojnie w Europie.
Co to oznacza dla Polski
Dla polskiego czytelnika najważniejsze są dwa wątki. Po pierwsze, nasz region jest bezpośrednio zainteresowany tym, czy Waszyngton będzie naciskał na Kijów w sprawie ustępstw terytorialnych, bo od losu wojny zależy bezpieczeństwo państw graniczących z Ukrainą. Po drugie, jako członek UE Polska odczułaby skutki ewentualnej zmiany polityki Francji wobec unijnego budżetu, euro i wsparcia dla Ukrainy.
Warto też pamiętać, że wspomniane badanie ECFR wskazywało na różnice: w Europie Wschodniej większość oceniała amerykański system polityczny jako działający dobrze, choć wśród respondentów przeważali wyborcy prawicy. Nastroje wobec USA nie są więc w całej Europie takie same, a wynik wyborów połówkowych sam z siebie ich nie wyrówna.
Źródło: Al Jazeera – „Why a Democratic win in US midterms could adversely affect Europe”











