Według danych firmy analitycznej Luminate sprzedaż płyt CD w Stanach Zjednoczonych wzrosła w pierwszej połowie 2026 roku o 16 procent i sięgnęła około 16,3 mln egzemplarzy. Winyle przez lata uchodziły za symbol powrotu nośników fizycznych, ale to właśnie kompakty mogą teraz zająć ich miejsce. Zanim jednak zaczniemy kolekcję, warto wiedzieć, co zyskujemy, a z czym trzeba się zmierzyć.
Skąd moda na CD
Raport Luminate, który śledzi dane z branży rozrywkowej, wskazuje, że część wzrostu to zasługa kolekcjonerskich wydań k-popu. Komentatorzy rynku przypuszczają też, że swoje dokłada pokolenie Z, napędzane nostalgią. Skoro młodzi wracają do kompaktowych aparatów z lat 2000., to dlaczego nie miałoby być tak z płytami? Warto dodać, że to nie pierwszy w historii skok sprzedaży CD.
Co zyskujesz, kupując płytę
- Własność. Kupiony album jest twój, więc nie stracisz do niego dostępu, gdy serwis streamingowy zmieni umowy licencyjne.
- Cena. Używane płyty kosztują kilka dolarów, a nowy album na CD jest tańszy od wersji winylowej.
- Brak internetu. Nie potrzebujesz zasięgu ani trybu offline ustawianego osobno dla każdego albumu.
- Własna biblioteka cyfrowa. Płyty można zgrać do plików, a bardziej zaawansowani mogą postawić własny serwer i zająć się muzyką bezstratną.
- Dodatki. Książeczki zawierają informacje o muzykach, miejscu nagrania, a często także teksty piosenek.
Rob Sheffield, wieloletni krytyk muzyczny „Rolling Stone”, nazwał ten format „najlepszym wynalazkiem do uważnego słuchania”. Zwrócił też uwagę, że płyta nie wymaga logowania, nie śledzi użytkownika, nie zbiera danych i nie rozprasza tak jak telefon.
Największy problem: czym to odtworzyć
Świat ma dziś znacznie mniej napędów optycznych niż kiedyś. Odtwarzacz w samochodzie, napęd w laptopie czy komputerze stacjonarnym, wieża z radiem i kasetą albo discman to sprzęt, który wielu osobom zniknął z życia. Sklepowe półki z odtwarzaczami CD też już dawno się skurczyły, ale opcje wciąż są dostępne w internecie: od modeli przenośnych po stacjonarne. Wiele nowoczesnych odtwarzaczy ma Bluetooth, więc podłączysz je do bezprzewodowych głośników. Alternatywą jest zewnętrzny napęd USB do komputera. Ceny są zróżnicowane, więc nie trzeba kupować drogiego urządzenia, z którego będziemy korzystać sporadycznie.
Co to oznacza dla polskiego słuchacza
Dane dotyczą rynku amerykańskiego, więc nie wiemy na tej podstawie, czy podobny wzrost obserwuje się w Polsce. Zasady są jednak uniwersalne: jeśli lubisz mieć muzykę na własność i cenisz książeczki, płyty to rozsądna opcja. U nas CD często da się znaleźć w sklepach z używanymi rzeczami, na portalach aukcyjnych i w antykwariatach, ale ceny i dostępność trzeba sprawdzić samodzielnie.
Przed zakupem warto więc zacząć od sprzętu. Jeśli masz w domu starą wieżę, discmana albo komputer z napędem, możesz wypróbować format niemal bez wydatków. Gdy nic takiego nie masz, tani zewnętrzny napęd USB lub prosty odtwarzacz z Bluetoothem wystarczą, by sprawdzić, czy kolekcjonowanie płyt ci odpowiada.
Źródło: Engadget – „CDs are back, but they come with a modern problem”











